I fell in love with Kanye West...literally.
Nie wiem jak to się stało.
Kiedyś Kanye West był zwykłym pojebem, który wykłócał się o nagrody MTV i Grammy. Wkurzał się jak MTV nie chciało żeby jego występ otwierał ich award show. Był tym Kanye, który wypadkiem tłumaczył swoją wiarę w to, że jest prawie synem Jezusa (Jezus nie uratował by go gdyby nim nie był? right?), tym zakochanym w sobie, niekryjącym tego, zuchwałym dupkiem. I Kanye West jest tym pojebem i dupkiem do teraz - jednak coś się zmieniło - nie w nim - lecz w nas. Pamiętacie jak wcześniej wyznawałam Kanye miłość? Wtedy, gdy mu matka zmarła i stworzył te piękne piosenki - Love Lockdown i Heartless? Wówczas Kanye wydawał mi się jedynie bardzo utalentowanym, innowacyjnym, dobrze ubranym muzykiem. Teraz sprawy zaszły dalej. Naprawdę nie wiem co się dzieje. OMG. I have just found Kayne West atractive. Powracam z upojnego urlopu na Krecie po to by Viva (taka muzyczna telewizja - u know) spoliczkowała mnie tym strasznym 'Knock Me Down' tej strasznej Keri Hilson i tego strasznego Ne-Yo (którego zawsze mylę z Chrisem Brownem). Nawet nie zauważyłam, że to kolaboracja z Kanye. Potem MTV strzeliło mnie policzkiem tym samym shitem - ale tym razem stanęłam face to face z Kanye Westem. Our love story begins. Teledysk wraz z piosenką to Kevin Federline piosenek i teledysków, ale Kanye West, który tuli, jest zakochany, zazdrosny, maluje, całuje, kłóci się z ukochaną i rapuje "This is bad, real bad Michael Jackson" nie pozwala mi przestać tego oglądać i słuchać. Myślicie, że to udar słoneczny?
To jeszcze nie wszystko. Okazuje się, że Kanye prócz tego shitu zrobił ostatnio coś bardzo bardzo kul. 'Supernova' to jego nowy duet z Mr. Hudson (który musi mieć szwedzkie korzenie, albo zwątpię w podział rasowy!). W teledysku dominuje czerń przeplatana z brokatem - cudo. I piosenka i klip rekompensują mistake w karierze Kanye jakim jest 'Knock Me Down'. A ja dla Kanye od teraz mogę nawet ogolić głowę na łyso.
XOXO
DR ALEX







