Pani dodo! Pani Dodo! Aleś pani chujową piosenkę nagrała.
Doda - Rany - o rany, ale kwas.
Kochani czytelnicy! (buziolki) Nie będę ukrywać, że redakcja Celebrudów nie jest obiektywna w stosunku do Dody. My, zupełnie jak Maja Sablewska - jesteśmy wiernymi sługusami Dody. Trzymane w piwnicy czekamy na diamentowy pył ze stołu naszej królowej Diamond Biatch.
Doda inspirowała nas wielokrotnie - pasek z napisem FUCK, białe Porshe, sztuczne cycki, seks z łysiejącymi bramkarzem - to rzeczy, które pojawiły się w naszym życiu na cześć i chwałę Doduni. Dlatego też teledysk 'Rany' odpalałam z drżeniem ręki, który ukoił dopiero trzeci gin z toniceim. Pierwsze wrażenie - już to widziałam, jeno w kolorze i w Ameryce - czyli reminiscnecje Britney Spears i jej Everytime. Teledysk Dody jest, dla odmiany, utrzymany w nastrojowym black&white. Video, podobnie jak Everytime opowiada historię styrania gwiazdy przez media, depry towarzyszącej byciu znaną celebrity i mega bidą dla związku w czasach sławy. Biedna Dodziu! Dopiero teraz rozumiemy jak ciężko być Tobą. chlip chlip.

Szybko można rozkminić schemat, według którego nakręcono teledysk: ujęcie na dupę, ujęcie na cycki, dupa, cycki, dupa, cycki. W tle jakże adekwatny tekst 'odnalazłam sens życia' [dupa, cycki]. Na koniec do video wmieszano jakiegoś Murzyna, szybki lodzik i jeszcze raz zoom na cycochy. Zupełnie jak mój film z pierwszej komunii. Ale teledysk to małe piwo w porównani do chujowości piosenki. Pani Dodo! Dobry pop rock jest możliwy: spójrzmy na No Doubt, czy nawet Avril Lavigne (którą hateujemy, ale parę hitów miała). Piosenka ‘Rany’ jest natomiast tak chujowa, że nie nadawałby się na soundtrack do reklamy Xenny Fix. Doda! Ogarnij się, bo szkoda tych cycków!
XOXO
DR DEMBOL






