Can't believe it!! Can't belive it!! Joe Jonas!! Joe Jonas pocałował Stellę!! W USTA!!
Jak wiecie z notki o jego nowej fryzurze Joe Jonas wygląda ostatnio more then hot. A jako, że more then hot to moja ulubiona faza wyglądu każdego chłopaka to pozwoliłam sobie zajrzeć w sobotę do moich zbiorów filmowych zatytułowanych "Filmy dla lamusów, które nie idą w sobotę na imprezę" i otworzyć folder "dla totalnych loserów, które nie idą w Halloween na imprezę". W tym folderze odnalazłam najpiękniejszy film świata - Camp Rock! I z paczką czipsów, 5 zapiekankami z serem, sałatką ryżową i kubełkiem lodów zasiadłam by obejrzeć po raz 50 to arcydzieło Disney'a. Po zakończeniu seansu, pomimo tego, że chciało mi się rzygać z przejedzenia, czułam niedosyt. Ogromny niedosyt - Where the fucking fuck is this fucking Demi Lovato and Joe Jonas KISS? I tak znów pogrążyłam się w smutnej zadumie oczekiwania na drugą cześć Camp Rocka: "W drugiej części musi być pocałunek, bo w drugiej części High School Musicalbył!" itp...
Długo jednak nie wytrzymałam sam na sam z moimi myślami, więc w niedzielę postanowiłam się zserialować, a jako, że oczywiście wyczerpałam wszystkie możliwe seriale dla dorosłych na ten tydzień (nawet The City! po którym znów poważnie rozważałam podcięcie sobie żył) postanowiłam być up-to-date z Disney Channel. Wybór między Hannahą Montaną i JONAS był łatwy - Miley! Nie masz Twittera, więc Sorry! Tym właśnie sposobem mój wieloletni (rok i 4 miesiące) niedosyt spowodowany Camp Rockiem został zaspokojony! Joe Jonas pocałował w usta swoją ukochaną Stellę (Chelsea Staub) i, dr Dembol mi światkiem, nigdy w życiu bym nie uwierzyła, że pocałunki w usta są możliwe na Disney Channel, gdybym nie zobaczyła na własne oczy. Są możliwe, są hot i sexy i są takie, że ledwie można je przeżyć.
Serial JONAS miał swoje wzloty i upadki i przyznaję bywało źle między nami i czasem nawet olewałam nowy odcinek na rzecz obejrzenia The City (wiem! też tego nie rozumiem), ale od teraz już nigdy tego nie zrobię. Swear!
Od kiedy scenarzyści wpadli na znakomity pomysł stworzenia romansu Stella-Joe Jonas były już w sumie 3 pocałunki: raz Stella pocałowała Joe w policzek, drugi raz Joe Jonas pocałował Stellę w policzek i to już było wow, a trzeci raz był dziś - W USTA! Mogłabym tak pisać o moim podnieceniu tym pocałunkiem bez końca, więc może już skończę.
Joe Jonas od dawna nie mógł dopasować sobie włosów tak by podkreślały jego niecodzienną urodę. Gdy wybuchła kariera Jonasów, pamiętam dobrze ten moment, bo wtedy w lato dr Dembol przegrała w dupę biskupa i w ramach zakładu na Romecie, wokół modrzewia, totalnie najebana śpiewała "SOS Don't Wanna Second Guess SOS yyy SOS"...tak... Ale wracając do wybuchu karieryJonasów, czyli do klipu 'SOS', to Joe Jonas miał w nim prostowane włosy, w których wyglądał całkiem hot (zdjęcie po lewej).Jak się później okazało na tyle hot, że odwróciłcałkowicie moją uwagę od Nicka (trudno się temu dziwić patrząc na powyższe zdjęcie, gdzie Nick wygląda jak mały trolek) i dopiero przy hitowym 'Burning Up',Nick Jonas zdobył moje serce. Joe wtedy zapuścił trochę włosy, które na górze prostował, a na dole papilotował i tak jak źle to brzmi tak źle to wyglądało (zdjęcie po prawej). Wtedy także Kevin Jonas przestał prostować włosy - ale kogo obchodzi Kevin? Potem z fryzem Joe było już tylko gorzej - prostowane, przylizane włosy różnej długości. Tragedia, która tylko podsycała ogólne podniecenie Nickiem.
Na szczęście od niedawna, tak mniej więcej od klipu do 'Paranoid' i od zerwania z tym paszkwilem Camillą Belle, Joe Jonas zaczął prezentować się w pieczarce pełnej falowanych włosów. Mimo, że fryzurka była naprawdę bardzo spoko, nie pozostawiała blasku całego oblicza Nicka w cieniu. Zdecydowanie nie.
Oczywiście blask Nicka przygasł z pojawieniem się Justina Biebera, ale rozważmy w tej notce świat bez 'One Time', 'One Less Lonly Girl' i 'Love Me' (czyli ten smutny świat, w którym narkotyki są nie gorszym, lecz jedynym wyborem...).
W owym świecie Nick świeciłby do dziś, gdyby Joe Jonas nie powrócił do korzeni, czyli do krótkich włosów z lekkim irokezem. Od teraz każde spojrzenie na niego to darmowy Sex on the Bitch!
OK! Joe Jonas nie jest już słodkim, różowym chłopcem i zadaję sobie z tego sprawę, ale apeluję jeszcze raz - zacznijmy doceniać ich rosnącą męskość!
To nic, że niedługo przestaną być nastolatkami i, że Justin Bieber totalnie ich rozwali swoją słodką chłopięcością, bo może uda nam się docenić ich wzrastającą męskość. Przed Wami Jonasy w wersji "funny". Plus cudowne cameo Demi Lovato. 17-letni Nick Jonas zaczyna być trochę zbyt sexy, żeby to zdzierżyć. Na szczęście po to jest Kevin Jonas by zrównoważyć podekscytowanie. No i tradycyjnie Joe Jonas jako DJ Danger wypada najzabawniej. Brakuje jednak ich cieniutkich głosików - chlip! Enjoy and BOUNCE!
The Jonas Brothers - nieważne, że robią się burakami, mega bananami i mini Donaldami Trumpami - wciąż są prześliczni i totalnie słodcy.
Od kiedy niedawno udało mi się wrzucić na Celebrudach moje rozczarowanie przykrym zachowaniem Joe i Nicka, jakoś mi ulżyło. Przestałam myśleć, że są już za starzy i skończeni. Na nowo dostrzegłam w nich piękno i młodzieńczy sexapeal. A, co zadziwiające, w dziwnym, trzecim bracie Jonas - Kevinie zauważyłam nawet coś akceptowalnego.
Jonaski zawsze odznaczały się bardzo charakterystycznym poczuciem humoru, naznaczonym nutką "fuck me, but wait - i'm illegal" i w poniższym video jest tego próbka. Wywiad Moviefone z nimi w roli głównej jest według mnie przezabawny i jestem nim oczarowana.
Nick Jonas jak zwykle robi z siebie poprawnego politycznie pedzia, którego teksty typu "family is most important for us", "living our dreams thanks to you, fans", "we just normal teenagers" i o dziwo brakujący tym razem "i started to lose atitude because of diabetes" są dla mnie jak Dr Dembol po lekkich narkotykach - nudne i nie do wytrzymania. Nick oczywiście ratuje się przesłodką buzią i krótkimi wypowiedziami pokroju "you're fired" Donalda Trumpa, ucinającymi humorystycznie słowa swoich braci. Scena, gdy mówi "i don't think he played music, Kev" o Albercie Einsteinie i miga swoim rolexem - na chwilę robi z Nicka potwornie przystojnego, młodego biznesmena, u którego wszystkie chciałybyśmy sekretarzyć. Nie mówcie, że nie!
Najładniejszy brat- Joe Jonas to klown zespołu, więc nie dziwota, że od niego wychodzą najśmieszniejsze teksty. Opowieść o wyprawie rowerowej zakończona "do we really talk like that?" Nicka oraz wspominki jak to było, gdy kowerowali "Pirate's Life for Me" należą według mnie do najśmieszniejszych anegdotek w historii tego zespołu (słyszałam w sumie trzy, więc miały z czym konkurować). Kolaboracja Joe i Kevina w piosence "Never Gonna Give You Up" oraz ich wspólna parodia jonasowych fanek, sprawiają, że przez chwilę wydaje mi się, że Kevin Jonas wcale nie jest takim mega wsiórem na jakiego wygląda. Może rzeczywiście ma coś w sobie, czego People Magazine mogło się dopatrzeć 3000xZoom mikroskopem (dokładnie takim, jakim się szuka jaj Hugh Jackmana) i wsadzić go na listę najseksowniejszych celebsów.
Moja dogłębna analiza każdego jonasowego słowa wiąże się z tym, że widzę ich z powrotem w moim "wyrze" po tym jak wywaliłam z niego Roberta Pattinsona (polecam to także Dr Dembolowi i Wam wszystkim - buzi buzi). W USA niedawno do kin wszedł Jonas Brothers: The 3D Concert Experience i niebawem będzie można na Disney Channel podziwiać ich w serialu JONAS. Do tego czasu pozostaje nam zadowolić się moimi dogłębnymi analizami wywiadów z youtuba.
Przypadek Taylor Swift jest bardzo smutny. Taylor jest uroczą blond 19-latka, której muzyka aka kocie miałczenie jest najsłodszą muzyką świata. Jej piosenki ściskają mnie za serce i zajmują pół giga mojego jednogigowego mp3playera. W każdej z jej nut można odnaleźć cudowne nawiązania do bajek, do bycia księżniczką, do prawdziwej nastoletniej miłości i do wiary w jej wieczność.
Kiedy słucham Taylor Swift na nowa zaczynam wierzyć w ideały młodości i sens życia bez narkotyków i wódy. Jej countrypop do mnie przemawia. Dlatego tym gorzej wypada Joe Jonas w zaistniałej sytuacji. Jego 3-minutowa rozmowa z Taylor przez telefon, która zakończyła ich związek jest czymś czego nie mogę przeboleć. Co gorsza powodem zerwania okazała się ta ździra Camilla Belle, której niekonwencjonalna "uroda" mierzi i przepala wnętrza. Stawianie jej aktorstwa, znanego z 10000BC nad muzyczną twórczością Taylor Swift jest niepodważalnym dowodem jakiejś ciężkiej choroby umysłowej najładniejszego brata Jonas. Natomiast dowodem, że to choroba genetyczna jest wcześniejsze rozstanie Nicka Jonasa z Miley Cyrus, o którym wszyscy już wszytko wiemy i nie potrzebuję się wdawać w szczegóły. Wnioski są takie: Nick Jonas to dick, Jonas Brothers to zło i nie należy ich oficjalnie słuchać.
Tymczasem dwie pokrzywdzone nastolaty nie dają się zjeść depresji złamanego serca i rozstania z Jonas Potworami wykorzystują by przejąć ich fanów - patrz: mnie. Oto piosenka "Fifteen" w wykonaniu Miley Cyrus i Taylor Swift na tegorocznym rozdaniu Grammy:
Aż łezka spływa po policzku. Choć Miley Cyrus w twórczości Taylor Swift totalnie się nie odnajduje i wychodzi ostatecznie z tego niezły fakap, to i tak nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jaką wielką silę ma muzyka pop.
Ostatnio Celebrudy borykały się z nieprzyjemnym problemem. Mianowicie zagościło w redakcji obrzydliwe lenistwo i znudzenie życiem "pismaka". Trochę nam trudno jest obecnie wyjść z dołka, w którym razem z dr Dembol utknęłyśmy. Obie jednak mamy nadzieję, że złe czasy odejdą i pasja z powrotem zapuka do drzwi.
By od nowa przełamać lody z natchnieniem postanowiłam podsumować wydarzenia ostatniego tygodnia. Ale, że nic nie zaparło mi tchu w piersiach, podsumowanie będzie jedynie komentarzem do nowego teledysku Jonas Brothers i pojednawczego huga Miley Cyrus i Nicka Jonasa.
Można się było spodziewać, że takie wydarzenia zmienią, a nawet wywrócą do góry nogami moje, wypełnione jedynie oczekiwaniem na nowy odcinek Gossip Girl, 90210 i ostatnio Bromance, życie. Bo przecież same headline'y mają giga powera - "Miley and Nick forgiving hug" i "nowy clip Jonasów - wow wow" - czy można chcieć więcej? Na co komu diamond rings i fancy cars skoro Miley i Nick sobie wybaczyli, a Jonasy mają nowy teledysk? Jakie jednak rozczarowanie przynosi zyoutubowanie tych newsów.
Po pierwsze teledysk do piosenki "Tonight" to video koncertowe. Spoko... Pytanie: Na jakiego wała mi drugie koncertowe video Jonasów? I na jakiego wała właściwie mi było pierwsze? I think I missed that part. Gdzie inwencja twórcza, gdzie kreatywność, gdzie witalność, młodość i pomysłowość? Ładne buźki (+jedna brzydka), chwytliwe dźwięki i extra łaszki są ok, ale w Google Trends nie pokonają Pattinsona. A już na pewno nie w połączeniu z teledyskiem "Tonight". Z czym te Jonasy w ogóle do ludzi się pchają? Z resztą sami oceńcie:
Po drugie Miley Cyrus i Nick Jonas w swoim pseudo pojednawczym przytulańcu wytrwali ok. 0,1 mikro sekundy i tyle. Nic więcej. Nic się więcej nie wydarzyło. Nie wpadli w slimaka na scenie, Nick Jonas nie oświadczył, że nosi purity ring dla picu, nie przyszedł Justin Gaston i nie było burdy, w której Miley nie straciła dziewictwa, Demi Lovato nie pokazała cycków, zero nipple slipów i side-boobsów... No generalnie nuda i żen. Fakt jest taki - Nick Jonas miał fajną koszulę i newsy z tym video w treści powinny mieć tytuł "Fajna koszula Nicka Jonasa".
Większością głosów uzgodniliście, że lepiej się bzykać na raz z Kristen Stewart i RobertemPattinsonem niż z Nickiem i Joe Jonasem. Yyy...ok. Może Wam się wydawało, że z Nikiem i Joe skończy się, max, na pomodleniu przedłóżkiem. Naprawdę myślicie, że Jonaski nie potrafią świntuszyć? - Szczerze wątpię. Wydaje się, że plusem opcji "Robret Pattinson i Kristen Stewart" jest fakt, że rzeczywiście Kristen jest całkiem hot i do zapodania. Ale, błagam, co byście robili z tą parką - patrzyli jak się NIE dymają?? Już lepiej, dla tej wątpliwej rozrywki, pójść na Twilight, przynajmniej nie ma wstydu, że patrzycie.
Trzecie miejsce: Lindsay Lohan i Samantha Ronson. Jeśli nie boicie się albańskich, niedożywionych chłopców to czemu nie (shut up!). Miejsce czwarte: Angelina Jolie i Brad Pitt (+dzieci) - dla mnie to trochę tak jakby to robić z Maryją i Józefem w Betlejem. Ale, jak widać, są chętni.
Jakaś mega mniejszość chciała dotykać niesławne Olsenki. Celebrudy nie popierają wielbicieli seksu z płodem. It's creepy and awkward. Przykro nam.
Niestety polskie gwiazdy, jak zwykle, zżenowały wszystkich swoją popularnością. Choć przyznam, że Maja Sablewska, pstrykająca mi foty jak liczę włosy Radzia (te dolne), tuż obok mnie naga Doda cicho nucąca "bedę ta sama ta sama" - to spełnienie wszystkich moich marzeń. Do 3 głosów na opcje "Piasek+ Kammel" przyznaje się doktor Dembol, dla której jest to jedna z dziecięcych fantazji obok wypicia litra wódki nosem.
Just can't wait. Czy można się znudzić The Jonas Brothers?
W maju 2009 na ekrany naszych telewizorów w końcu wejdzie, tak długo wyczekiwany, show JONAS. Już po samym trailerze widać, że Jonaski od czasów Camp Rock podszkoliły trochę swoją grę aktorską. Najbardziej rażący postęp w sztuce aktorskiej jest, z pewnością, widoczny u Kevina Jonasa. Nie wiem czy pamiętacie jego "can u make me a bird house?", które do dziś mnie mierzi.
JONAS miał być z początku serialem o trzech braciach agentach, którzy prócz bycia agentami starają się też być normalnymi teenejdżami, chodzącymi do szkoły i robiącymi te wszystkie rzeczy, które robi Hannah Monatna, gdy jest Miley Stewart. Jednak szef Disney Channel wziął łom i dofasolił scenarzyście, wybijając mu z głowy debilne pomysły. Także obecnie JONAS to serial o boysbandzie, który, równolegle z karierą, prowadzi zwykłe życie - może to mało oryginalne, ale przynajmniej odrobinę mniej debilne niż bracia agenci. A Jonasów nigdy za dużo!
Show zapowiada się tak, że zaraz puszczę pawia z podniecenia. Wait! Możliwe, ze ten paw to nie podniecenie tylko niekończąca się reakcja na Roberta Pattinsona, pozującego z otwarta buzią. Do piątku (premiery Twilight) mam jeszcze trochę czasu - obym dała radę!
Demi Lovato nie próżnuje. Od kiedy jakiś cud sprawił, że szpara między jej zębami na szerokość co najmniej barów Pudziana nagle zniknęła z powierzchni jej uśmiechu, świat Disneya stanął przed nią otworem.
Za czasów szpary Disney oferował Demi Lovato jedynie króciutki, porażająco niezabawny serialik "As the bell rings", który stanowił przerwę miedzy dwoma odcinkami Hanny Montany, lub miedzy Hannah Montaną a "Wizard of Waverly Place".
W tym momencie jednak Demi Lovato nie jest już byle kim. Na koncie ma parę osiągnięć, takich jak: mój personalnie ulubiony film Camp Rock, w którym Demi Lovato wcieliła się w rolę zakłamanej, rozśpiewanej nastolaty, romansującej z Joe Jonasem; swoją debiutancką płytę, wyprodukowaną po części przez Jonas Brothers oraz wyjątkowo absorbujący, autorski show dostępny tylko na youtubie - "Demi & Selena show". To jednak nie wszystko. Już w nowym roku 2009 Disney sprezentuje nam nowy serial z Demi - "Sonny with a chance". Założenia fabuły są tak denne, że nie chce mi się o nich pisać, ale zapewniam ze nie ominę żadnego odcinka, bo ufam, że to nie w założeniach fabuły tkwi sukces projektu.
Zastanawia mnie jeszcze tylko fakt, co Demi Lovato zrobiła szefom Disneya, że nadają jej w swych produkcjach tak chamskie imiona - w Camp Rock - Mitchie, które powinno być stosowane wymiennie ze zwrotem "mega lamus"; w nowym show - Sonny, które, jak dla mnie, ostro maskulinizuje postać, odgrywaną przez Demi. Naprawdę nie wiem, co złego jest w normalnych, popularnych, amerykańskich, żeńskich imionach typu Suri, Sunday czy Shiloh?
Jonasy zaśpiewały przedwczoraj “Girl of My Dreams” w Centrum Rockefellera. Wszystko w bardzo świątecznym nastroju. Plus - Joe Jonas bardzo zaangażowany w tekst piosenki, pokazywał słowa "You can take this awesome scarf my grandma made for me", prawie zrywając z siebie szalik Tommiego Hilfigera. Dobrze wiedzieć, że jego babcia robi u Tommiego.
Zastanawiamy się kim są dziewczyny ich marzeń? O której panience myślał każdy z braci Jonas wykonując ten utwór? Nick o Selenie Gomez czy o Miley Cyrus? Joe o Taylor Swift czy o Camilli Belle? A najseksowniejszy Jonas (wg People) o pierwszej swojej anonimowej dziewczynie czy drugiej? Mnie osobiście przychodzi do głowy, że "Girl of my dreams" to tylko przykrywka dla ich gejostwa. Ale! Domysły domysłami i nic i tak nie zmieni faktu, że, prócz Kevina, Jonasy są seksowne i chcemy je zjeść. Życzymy im Pameli i Carmen pod choinką! Bracia Jonas również przedwczoraj otrzymali nominacje do nagrody Grammy w kategorii "Best New Artist" - nieważne, że wydali już 3 albumy.
Ciekawe co myśli Ryan Sheckler jak patrzy na ubrania JB? "Powinienem dorosnąć i przestać zadawać się z Kevinem Federlinem?"?
Zadziwiające jest jak oryginalna uroda - przez Polaków określana brzydotą - może zrobić furorę za oceanem. Przykładem tego jest Camilla Belle, która swoim rewelacyjnym występem, w zasługującym na Oskara, filmie 10.000 BC zwróciła uwagę pięknych braciJonas. Uwaga Joe Jonas była do tego stopnia zwrócona, że postanowił on w 5 minutowej rozmowie telefonicznej zerwać z Taylor Swift(OKROPNY BŁĄD JOE - TAYLOR TO ULUBIENICA AMERYKI) i od razu, oczywiście dziewiczo, wpaść w ramiona Camilli. Jednak w zeszłym tygodniu, uchodzący za brudasa, wampir z Twilight stanął na drodze do ich szczęścia. Camilla i Robert Pattinson zjedli razem lunch, któremu towarzyszyła wzajemna adoracja, śmiechy i chichy. Bardzo współczuję Camilli - mieć wybór miedzy Joe Jonasem a Robertem "megahot" Pattinsonem - to prawdziwy dramat.
Pierzemy brudy wyczynowo. Wiemy, że Robert Pattinson i Kristen Stewart są razem. Jesteśmy czwartym Jonasem. Zostaliśmy adoptowani przez Brangelinę! Spaliśmy z Kokosimo! Czeszemy Zaca Efrona! Robimy nagie fotki Miley Cyrus!
Robert Pattinson, Jonas Brothers, Vanessa Hudgens, Zac Efron, Demi Lovato, Miley Cyrus już tu byli - czas na Ciebie!